Podróż w odcinkach: Japonia (8) czyli Wu wśród Wiśni

Tego średnio pięknego dnia nie było nam pisane zaznać sielanki. Może to z powodu dręczącego mnie PMSu lub też z wrodzonej niecierpliwości Lubego, ale czekała nas kłótnia. Taka większa. Wydarzyła się w Ginzie, a Ginza jawi się mniej więcej tak:








Ginza to taka dzielnica, którą Luby określa, swoim lekko skrzywionym polskim, jako za bardzo burżuajna. Czyli, najogólniej mówiąc, dzielnica bogatych snobów.





W związku z powyższym spodziewałam się nie wiadomo czego, a zobaczyłam dzielnicę, w której ludzie są ładnie, można by rzec: stylowo, ubrani, nie biegają, nie krzyczą, nie przepychają się (w przeciwieństwie do np. Ikebukuro) i ogółem są tacy bardziej.

Mi się podobało.

W Ginzie jest w cholerę drogo więc nic nie kupiłam. Zwiedziłam za to mój pierwszy w życiu Abercrombie & Fitch, który miał nieskończoną ilość pięter, gołych panów na ścianach (to akurat mi się bardzo podobało), przeciętne ubrania w nieprzeciętnych cenach, głośną (zaaaaaa głośną) muzykę i totalną ciemność (podświetlone były tylko półki i wieszaki).



niżej: tak było ciemno, wyżej: tacy byli panowie na tej ścianie

Pokłóciliśmy się o różne rzeczy i tacy pokłóceni pojechaliśmy do Akihabary czyli dzielnicy w zupełnie innym stylu. Akihabara to jest królestwo (kolejność przypadkowa): noł lajfów, a także mangi, anime, maid cafe, elektroniki, otaku i fanów japońskiej pop kultury. Jeśli chodzi o atmosferę, to mnie nie porwała. 




Ulice, w przeciwieństwie do Ginzy, są bardzo kolorowe – poobwieszane neonami, plakatami, bilbordami (w większości z buziami mangowych postaci) i pełne różnych maids zapraszających do cafe.

źródło / source

Oczywiście zawsze chciałam doświadczyć osobiście opiekuńczości pokojówki więc skoro już tam byłam postanowiliśmy pójść do kawiarenki. Tam też się jakoś sami z siebie pogodziliśmy, pewnie przez te głupoty, które panie nam kazały robić.

Na wejściu wszystkie pokojówki się zbiegają i witają szanownego cudownego gościa wielce uniżenie. Później się idzie do stoliczka, pani przybiega, klęka (!!!!!!!!!!) i trajkocze. Gadała z Lubym, bo ja to za dużo po japońsku (jeszcze) nie umiem. Dała kartę, zamówiliśmy dwie kawy i ciasto – królika. Kawę i ciasto trzeba (no przecież!) zaczarować, żeby było dobre. Czaruje się robiąc serduszko z dłoni, wymawiając moe moe kyuuuuuuun i wysyłając moc z tego serduszka w kierunku filiżanki (zawsze zapominam, że mam ten sposób wypróbować tez na inne rzeczy). Ciasto czaruje się inaczej, ale niestety uleciało mi z głowy zaklęcie. Luby się całkiem wczuwał, a ja sierota po pierwszym słowie dostawałam histerycznego napadu śmiechu. Panie jednak uznały, że to dobrze, że się bawię i jest fajnie. ;) Zagadywały mnie po angielsku i wypytywały skąd, a co, a gdzie i jak. Ogółem, mimo tego, że może mój opis nie jest przesadnie entuzjastyczny, było pozytywnie. Sympatyczne babki.

Zdjęcie mam takie z pod stołu, bo nie chciały inaczej, a ja chciałam mieć.  







Po innych (sami panowie) klientach widać było, że często przychodzą, bo dziewczyny ewidentnie były zorientowane w ich problemach. Jacy ludzie? Od młodych chłopaków do starszych panów, od pewnych siebie do strasznie nieśmiałych. Ta kawiarenka jest w na piętrze (to jest w ogóle pierwsza taka kawiarenka) domu towarowego z wszystkim (prawie): 

- Przebraniami




- Ślicznymi radiami




- Sex shopem (za zasłonką) z oryginalnym wystrojem w postaci wiszącej pani i ogromnym wyborem sex-zabawek dla pań i panów.




odkurzacz????

Kolejna atrakcja to ramen. Mój pierwszy w życiu ramen. Straszyli mnie, że niedobry, że ciężki, że tłusty. Nie wiem czemu. Mi smakował. Bardzo. Dostałam też od pana pracującego tam śliniak, bo tak bardzo mi smakował, że aż się rozlewał na wszystkie strony.






Tu w okolicach (ale nie w Akahibarze - mapka)  mieści się też Uniwersytet Meji – jeden z lepszych i duży (4 kampusy – widać na mapce), w którym studiowało parę gwiazd, np. Yamapi (aktorzy i śpiewa). Robi wrażenie wielkością – nie Yamapi (chociaż patrząc na mięśnie…) tylko Meji. ;) 


źródło / source




Zbliżając się do stacji minęliśmy wydział medyczny, na którym studiuje (albo studiowała?) Lubego kuzynka i załadowaliśmy się do metra.



c.d.n.

Wu wśród Wiśni: 12345678910111213



 
dziękuję za wypowiedź

all rights reserved :) ®
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Komentarze

  1. No, najlepsza kawiarnia w najlepszej dzielnicy. To prawdziwa Japonia, a nie jakieś świątynie, czy nie wiadomo co! :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tych kawiarni jest sporo - co kawałek, więc raczej: najlepszy rodzaj :P

      Usuń
  2. One Ok Rock jest świetny i na pewno w poście o japońskiej muzyce się znajdzie. A Miyavi? No przecież bez niego to nie ma sensu nic publikować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, to fajnie, że masz podobne zdanie ;)

      Usuń
  3. Ta część opowieści chyba najbardziej mi się podobała!
    Do Ginzy nie zajrzałam, ale do Akihabary tak. I z tego, co widzę - byłam w tym samym sexshopie : >
    Trochę żałuję, że nie byłam w maid-cafe i w onsenie, ale do nadrobienia.
    Idę zjeść coś słodkiego (przez ten króliczy serniczek) : p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, bo mi też ;)

      A w onsenie też nie byłam jeszcze. ;) Do nadrobienia. :) Do maid cafe musisz iść kiedyś! ;D

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Akihabara - w sumie tak, ale ogółem Japonia? Nie aż tak zupełnie. ;) Częściowo.

      Usuń
  5. Akihabara to dla mnie raj :D Ale ja właśnie jestem taki noł lajf :) Doświadczenie w maid cafe mega urocze! Też bym wybuchnęła śmiechem (przy czary-mary na pewno), ale to tak pozytywnie.

    Pozdrawiam,
    Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ogółem to maid cafe pozytywnie no i nadal wykorzystuję zaklęcie w celu polepszenia smaków róznych rzeczy :D Bardziej czułam się niedobrze z tym, że panie przed nami klękają i w ogóle takie wiesz... strasznie usłuzne są. ;) co do Akihabary, to dla mnie trochę za hmm chaotyczna, ale podejrzewam, że pójdę jeszcze jak będzie okazja. ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania! <3 (Maniacy gramatyczni, reklamy, czytanie bez zrozumienia i hejty nie są mile widziane. :)