Przemilczenie



Kiedy opowiadam historię:
"Idę sobie przez moje niewielkich rozmiarów mieszkanko i nagle coś mnie tchnęło – spojrzę se przez okno. Widok mam cudnej urody – na parking. Na parkingu dzieje się coś i to dzieje się bardzo koło mojego samochodu. Nie widzę jednak, bom nie wzięła okularów. Biegnę więc po okulary i przy okazji, zupełnie po drodze – po jabłko. Uzbrojona wracam, staję w ciemnej otchłani pokoju i patrzę (to było wieczorem). 
Na dole taka sytuacja: osoba nr 1 kieruje osobą nr 2, która nieudolnie stara się zaparkować – niebezpiecznie blisko mojego wozu. Tyłem. W nocy. Na nieoświetlonym parkingu. Koło mojego, zupełnie czarnego samochodu. Matko! Osoba nr 1 biega żwawo wokół samochodu i pokrzykuje, wymachuje i naprowadza. Osoba nr 2 podjeżdża, odjeżdża, dojeżdża, cofa, skręca… Uchylam okno. Jeszcze gorzej. Teraz słyszę krzyki osoby nr 1, gdy ta doskakuje do mojego samochodu i krzyczy „STÓÓÓÓÓJ BO BLISKOOOO.” Jabłko staje mi w gardle. Mam stan przedzawałowy. „Biec?” – myślę. „Ratować?” 
OK, udało się. Samochód stoi prawie prosto. Osoba nr 2 wysiadła i odeszła z osobą nr 1".
i zamiast podać płeć osób mówię: „osoba nr 1” i „osoba nr 2”, bo wiem, że jeśli powiem, że za kierownicą siedziała kobieta, to od razu janusze zakrzykną, że „baba za kierownicą, to wiadomo”, a jak powiem, że kobieta kierowała mężczyzną za kierownicą, to janusze znowu, że „kobieta beznadziejnie nawiguje, to jej wina”. Wolę więc neutralnie. 

Ciekawe co by było gdybym powiedziała, że było 2 mężczyzn? Pewnie, że kobieta źle zaparkowała to czarne, zupełnie niemęskie auto.



c.d.n.
all rights reserved :) ®

Komentarze