Olej hasło o sezonie bikini i zacznij ćwiczyć dla zdrowia! (WB 2)

10:05 by
https://instagram.com/bymadamewu/


Ula z bloga SenMai.pl przygotowała wyzwanie blogowe „5 dni do lepszego bloga”. Dzisiaj dzień drugi i zadanie pt. "Praktyczne sposoby na..."



Wiecie co mnie denerwuje? Trąbienie, że "zbliża się sezon bikini", "trzeba wyglądać seksownie na lato", "musisz mieć idealną pupę/nogi/brzuch/piersi/itd.", "na plaży musisz wyglądać idealnie", "musisz podobać się facetom", itd. I co roku to samo.

:)

Bezsensowna presja. 

Moim zdaniem, są dużo ważniejsze powody do ćwiczeń:
1. zdrowie (i w tym może być utrata nadmiaru wagi)
2. kondycja
3. siła
4. satysfakcja

ALE jeżeli najlepszą motywacją dla ciebie jest jednak walka o idealnie wyglądające ciało - też dobrze! Nie daj się jednak zwariować. :)

A jak się zmobilizować do ruchu? Moim zdaniem nie ma większego sensu zmuszanie się do jakichś treningów itd. jeżeli nie sprawiają nam one żadnej przyjemności. Zastanów się więc: czy na 100% nie ma nic, co byś lubiła/lubił? Może zamiast katować się codziennymi treningami w pokoju wolałabyś/wolałbyś popływać? Pojeździć na rowerze? Pobiegać? A może nienawidzisz biegać? Może lepszy byłby np. tenis? Albo hula-hop? Albo skakanka? Jest tyle możliwości. Jestem przekonana, że każdy możne znaleźć coś dla siebie i nie musi to być tortura. 

Ja np. lubię pływać, hula-hopować, jogę, jeździć konno i jeździć na snowboardzie. Z tych 4 sportów trzy pierwsze mogę bez problemów uprawiać na co dzień i to właśnie robię. Dodatkowo, jak mnie najdzie ochota, idę czasem (bardzo czasem) na rower, pobiegać albo porobić coś jeszcze innego. Na basen np. staram się chodzić 2 razy w tygodniu i podczas wizyty przepływam pół kilometra. Jeżeli z jakichś przyczyn nie uda mi się pójść, nie ma afery. Trudno. Nie ma co szaleć. Tak bardzo lubię pływać, że jeden poślizg nie sprawi, że przestanę chodzić na basen. I o to własnie chodzi.

https://instagram.com/bymadamewu/

Jeżeli więc należysz do osób, którym trudno zmusić się do ćwiczeń, zaczynasz nowe treningi, ale szybko przechodzi Ci na nie ochota, ciężko wzdychasz, że musisz znowu robić te paskudne ćwiczenia, szukasz wymówek żeby nie ćwiczyć... to zastanów się czy nie ma nic, co byś po prostu lubiła/lubił? Zamiast się katować znajdź coś, co będzie Ci sprawiać przyjemność (no chyba, że lubisz się katować :) )! Po co się męczyć skoro można spędzić czas przyjemnie - i to niekoniecznie samemu (a może na rower z dzieckiem?).

Pamiętaj: ruch to zdrowie! 



Lubisz to?
all rights reserved :) ®

12 komentarzy:

  1. A ja nie mogę się ostatnio zmobilizować do ćwiczeń. Jakoś mnie dopadło takie totalne odrętwienie, że tylko od czasu do czasu wyskoczę na rower. Mam świadomość, że czas najwyższy to zmienić, ale nie umiem sobie poradzić ze swoim lenistwem. Nadzieję mam w tym, że za kilka dni wakacje i spędzanie 2 miesięcy z synem zmobilizuje mnie do częstszego ruszania zadka z domu ;-)
    Pozdrawiam,
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kocham rower a na siłowni nudzę się chyba że jestem sama i mogę sie powygłupiać. Dawno stwierdziłam, że biegaczem nie będę, ale kocham poprawiać kondycję i czuć siłę w moim ciele, dlatego wszystko co robię robię z miłością. Natomiast okrzyk 'bikini za dwa miesiące' puszczam mimo uszu bo bikini zakładam jedynie na basen i żeby się opalać, a nie żaby paradować w nim po mieście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobnie jak Aneta uwielbiam rower, ale niestety nie zawsze jest na niego pogoda. W domu mam bieżnię, która do niedawna tylko stała i kurzyła się. Od trochę ponad tygodnia staram się wprowadzać w życie plan regularnego biegania. Jak myślisz, po jakim czasie i czy w ogóle uda mi się i ten sport pokochać? :) Jeżeli chodzi ogółem o ćwiczenia fizyczne nie rozumiem mentalności, że ćwiczymy tylko wtedy gdy chcemy schudnąć, jakby fakt, że sport czyni nas zdrowszym nie był wystarczający. Bardzo mi się podoba w jaki sposób to ujęłaś. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem. Mnie bieganie nudzi dlatego nie robię tego zbyt często. ;)

      Usuń
  4. O tak! ja ćwiczę od stycznia ale czuję ze powoli słabnę..nudze się ..no i zwolniłam i zaczełam biegac i chodzic na basen, nie potrzebuję już filmików, pokoju i zmuszania się do ćwiczeń :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się. Wystarczy chcieć się ruszać, to może być cokolwiek. A potem nagle to staje się nawykiem. Endorfiny buzują i jest bosko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie zrywy są dla osób podobnych do mnie. Które chciałyby, ale mają zawsze jeszcze dużo czasu. A potem okazuje się, że są nieatrakcyjne i chciałby w 2 tygodnie stac się piękne i zgrabne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest tyle dyscyplin sportowych, że można znaleźć coś dla siebie i tak jak piszesz - nie ma sensu katować się czymś, co nie daje frajdy. Ja próbowałam biegania, ale mnie nudziło. Traktowałam je zadaniowo, frajdy nie było. A rower - to jest to! ;) Natomiast moją miłość od 2 lat jest zumba, o którą bym sama siebie nie posądzała ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację. Najlepsze założenie to założenie, że walczymy o zdrowie. Założenie długofalowe. Wówczas większe szanse, że po wakacjach, nie rzucimy tej całej diety i wysiłku po prostu do kąta.

    OdpowiedzUsuń
  9. Prawda jest również taka, że jeśli nie będziemy mobilizować się sami - dla własnego dobrego samopoczucia, własnego dobrego wyglądu i własnych przekonań - prędzej czy później zarzucimy pomysł z ćwiczeniem i dietą. Nic tak nie mobilizuje jak przekonanie samej siebie - że to dla nas najlepsze rozwiązanie, najzdrowsze i najrozsądniejsze!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie motywują przyciasne zeszłoroczne sukienki :P

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania! <3 (Maniacy gramatyczni, reklamy, czytanie bez zrozumienia i hejty nie są mile widziane. :)