Co z Japonii przeniosłabym do Polski? (20)


Jak część z Was wie 3 maja znowu wylądowałam na Naricie. Od tego czasu były tylko dwa wpisy - o konkursie i o jego wynikach. Czas najwyższy stworzyć coś nowego. Dzisiaj podzielę się z Wami pierwszą porcją moich przemyśleń. 

Co z Japonii przeniosłabym do nas?

1. Kulturalnych ludzi
Ciekawe ile z Was oburzyło się po przeczytaniu pierwszego punktu…? Nie mówię oczywiście, że w Polsce wszyscy zachowują się źle i poniżej jakiegokolwiek poziomu. Jednak gdy wraca się z Japonii różnicę można poczuć bardzo szybko. O czym mówię?

- Brakuje mi tu np. tego, że w Japonii ludzie zazwyczaj szanują współobecnych i nie wrzeszczą do siebie czy też nie drą się do telefonów stojąc w kolejce, jadąc autobusem, metrem, będąc w sklepie itd. Nie mówię, żeby w ogóle nie rozmawiać, ale niekoniecznie trzeba się wydzierać na cały autobus, bo mnie nie interesuje, że masz odcisk, boli Cię tyłek albo chce Ci się bardzo do kibla, bo masz chory pęcherz i przy okazji k*rwa i ja pier*dolę (pozdrawiam pana i parę innych osób m.in. z Polskiego Busa).

- Co jeszcze? Jadąc np. autobusem można oczywiście spać, można nawet położyć się na 2-3 siedzeniach jeśli jest taka możliwość, ale niekoniecznie trzeba rozwalać się przy tym jak jakiś luj i do tego wystawiać stopy na wietrzenie w bardzo ostentacyjny sposób.

- Oczywiście nie mogłabym nie wymienić kolejek do pociągów, autobusów, metra itd. Jeszcze na lotnisku przypomniano mi, że w Polsce wejście gdzieś czy też dojście do kasy itd. to nieustanna walka o przetrwanie. Tylko po co?

- Przepraszanie. Ludzie jak chcą przejść, jak cię potrącą, uderzą, zasłonią, przeszkodzą itd. po prostu cię przepraszają. To normalne zachowanie. Tak powinno być. W ogóle ludzie w Japonii zazwyczaj myślą o innych gdy podejmują jakieś zachowania. Biorą pod uwagę czy innym to nie będzie uprzykrzać życia. W Polsce ludzie często myślą głównie o tym czy im będzie wygodnie, a resztę mają w dupie (no już, nie obrażaj się – nie napisałam przecież, że wszyscy tacy są).

2. Sklepów
- Po pierwsze wszelkich combini czyli sklepów, do których zawsze można pójść nabyć najpotrzebniejsze przedmioty.

- Tego, co w nich można kupić, a konkretniej wszelkich onigiri, bento, kanapek, potraw do odgrzania (zazwyczaj można to zrobić jeszcze w sklepie), sushi (czasem na tacce, a czasem po jednym osobno zapakowanym dzięki czemu można kupić tylko to co się chce), kawałków owoców przygotowanych do jedzenia, wszelkich deserów – puddingów, galaretek (z krótką datą ważności), panów (pieczywa) z nadzieniem, jajek pakowanych nawet po 2 lub 4, mini kartoników ze słomką jak na soczek, ale zawierających alkohol, itd. Poza tym często w takich sklepach można też wydrukować sobie wszelkie bilety zakupione wcześniej w Internecie. ITeDe.

- Obsługi oczywiście – kulturalna, miła, nie działa z miną w stylu „zaraz ci przypier*olę”, chętna do pomocy, cierpliwa.

- Zawsze mają resztę do wydania no i tacki na których kładziemy pieniądze są bardzo pożyteczne.

3. Uroczych ozdób
Chodzi mi o wszelkie rysunki, znaczki itd. na opakowaniach, znakach, ogłoszeniach, czasem i dokumentach. To jakoś łagodzi atmosferę. Uprzyjemnia życie.




4. Wszechobecnych toalet
I do tego przeważnie czystych, z papierem toaletowym i za darmo. A do tego często z mini toaletami dla dzieci (niższym sedesem, pisuarem i umywalką), z siodełkiem dla małego dziecka, żeby… O toaletach będzie osobny wpis.

5. Środków komunikacji (prawie) zawsze na czas.
PKP i MZK proszone są o schowanie się gdzieś głęboko, bo nawet nie mam siły porównywać…


6. Oddania porom roku
Zmiany pór roku są w Japonii ważne. Zawsze robi się z tego wielkie hallo – z sakur, ze śniegu, z letniej gorączki, z cykad, z deszczu itd. Z porami roku zmienia się też jedzenie, picie, ubranie, zachowanie. Niby u nas też, ale tam jest inaczej. Pory roku to poważna sprawa.

7. Festiwali
i zaangażowania ludzi w ich przygotowanie i później w udział.

8. Tego, że jedna SUICA (albo inna karta-bilet) działa nie tylko w Tokio, ale ogółem w kraju – w pociągach, autobusach, metrze i można nią też nieraz płacić w automacie czy gdzieś.



9. Restauracji, w których wybiera się potrawę na podstawie tego, co wystawione i później kupuje ją w automacie (tylko szkoda, że nie zawsze są zdjęcia czy angielskie napisy) po czym bilecik oddaje kelnerowi. Wygodne. I nie daje się napiwków. Nigdzie.

10. Tego, że ludzie nie śmierdzą
Już kiedyś ustaliliśmy na FB tegoż bloga czemu (bo mają taki fajny gen), ale to nie znaczy, że inni muszą śmierdzieć. Wystarczy się regularnie myć i używać antyperspirantu. To nie jest trudne. Serio! (pozdrawiam chłopaka z autobusu i tysiące innych osób)

11. SH, lumpeksów, ciucholandów – jak kto woli
Wiecie czego nie lubię w polskich lumpeksach? Zapachu i obskurności. Na szczęście nie wszystkie takie są i nawet u mnie w mieście powstały już dwa, które są faktycznie ładne i estetyczne i czasem je odwiedzam. Często jednak ciuchów nawalone jest dużo, przestrzeń jest mała i ogółem nie jest przyjemnie. W Japonii natomiast prawie zawsze jest ładnie. Sklepy czasem są tak ładne, że gdyby człowiek nie rozumiał gdzie wchodzi (czyli nie miał Lubego, który mu przetłumaczy literki), to by myślał, że odwiedza całkiem luksusowy butik. Przy czym w tych sklepach możemy się spodziewać ciuchów, które często nie wyglądają na używane, co się też przekłada na cenę. Sklepy i ubrania lubię, ceny troszkę mniej. ;)

12. Game Center’ów
Czyli miejsc, które może widzieliście w japońskich serialach. Są wszędzie, są go pro, często mają kilka pięter i jest tam wszystko – do wyboru, do koloru. Fajne miejsce na zabawę. :)



13. Karaoke
Kto by pomyślał, że to powiem? Nikt kto mnie zna. Luby jednak zdołał przekonać mnie do śpiewania i po czułam się cudownie zrelaksowana. Chodzi mi o karaoke w formie prywatnych pokoików. Więcej o tym jak było napiszę później. ;)

14. 100-yen Shop'ów
Czyli sklepów „Wszystko za 100 jenów (plus podatek)”. Jest tam wszystko (od jedzenia, poprzez sprzęty domowe, do ubrań), jest ładne i zazwyczaj sensownej jakości. O tym więcej też będzie później.

15. Mody!
A właściwie z wolności modowej. Np. takie skarpetki. W Japonii nikt nie robi wielkiego hallo, że ktoś ubrał skarpetki w kropki do czółenek czy sandałów. To po prostu nikogo nie obchodzi. Tak samo jak włosy we wszystkich kolorach tęczy, lolitkowe falbanki, faceci w sukienkach czy wszelakie „dziwne” ozdoby. To jest piękne. Nic mnie tak nie denerwuje jak to, że u nas robi się zamieszanie np. ze skarpetek i sandałów. Jak ktoś to lubi to niech sobie tak do jasnej cholery chodzi. Nic ci do tego.

16. Komunikatów nadawanych przez głośniki
np., że jest już czas najwyższy żeby dzieci wróciły do domu. How convenient.

17. AUTOMATÓW czyli vending machines
Z wszystkim i wszędzie. Jak Ci się w nocy chce pić to możesz sobie pójść kupić, nawet w piżamie, bo na pewno niedaleko stoi automat. Albo jeść, palić czy cokolwiek. Najwięcej jest maszyn z piciem, ale innych też nie brakuje. Poza tym przyjmują nie tylko monety ale i banknoty i zawsze wydają resztę.




18. Mundurków
Uważam, że powinno się u nas nosić do szkoły mundurki. I tyle. Koniec tematu.

19. Book-off’ów
Pisałam o nich tu: LINK Jest to takie fajnie miejsce, w którym można kupić z drugiej ręki płyty z muzyką, filmami itd., książki, czasopisma, sprzęt i czasem ubrania. Płyty np. są dużo tańsze niż nowe. Fajne miejsce i jest ich bardzo dużo. :)

20. Poczucia, że ogółem świat jest urządzany tak, żeby ludziom było wygodniej.


Nie myślcie sobie, że uważam Japonię za najcudowniejszy kraj na świecie. Ci którzy czytają czasem moje wpisy wiedzą, że nie raz pojawiały się takie o tym, co tam nie jest fajne. Niedługo będzie też wpis o tym, co mnie w Japonii bardzo wkurza. :)


Lubisz to?
all rights reserved :) ®

Komentarze

  1. Z tego wszystkiego chyba mi najbardziej by brakowało 1-5-15. Zawsze jak mam pomysł ubrać coś ciekawego to od razu sobie przypominam, że ludzie od razu skupiają całą uwagę tylko na tym jednym. Jakby to, że ktoś chodzi z gumową głową konia na głowie było czymś dziwnym... Nie no, żartuję ;) Ale nawet normalniejsze rzeczy są na ulicy czymś dziwnym. Wystarczy, że się czegoś nie spotyka na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do mundurków to pewien polityk już próbował je wprowadzać. Idąc do 1 gimnazjum dowiedziałam się że trzeba będzie je nosić. Ucieszyłam się myśląc że będą wyglądać jak te w angielskich czy japońskich szkołach. Nic bardziej mylnego. Mundurek okazał się być kamizelką o kroju worka z plastikowego materiału, który nawet do zmycia podłogi się nie nadawał. Do kompletu dołączono krawat po dziadku który trzeba było zakładać na uroczystości. Widocznie nie jesteśmy gotowi na "drugą Japonię".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to była szara kamizelka z logiem szkoły która kosztowała nas 80 zł.. tak, tyle za kawałek szmaty. Po kilku miesiącach wszyscy przestali w tym chodzić..

      Usuń
    2. Skoro każdy zdaniem autorki może się nosić jak chce i nikt nie powinien do tego wtykać nosa to również uczniowie niech się ubierają jak chcą ;)

      Usuń
    3. Mundurki - bardzo dobry pomysł. Byłam w Anglii i tam mnie urzekły, spodziewam się, że w Japonii są przynajmniej na takim samym poziomie. Niestety, w Polsce takich nie dostaniemy. U mnie była to marynarka, jakby z ceraty i moment zakładania jej był koszmarem poranka. Wyglądało się w niej jak w celofanie, niezbyt przyjemnie uczucie, zwłaszcza latem.
      Dopóki nie będzie mundurków z klasą - jestem przeciw nim.

      Usuń
  3. Nawiązując do poprzedniego komentarza, niestety w Polsce zdarza się, że potrafią nawet najlepszy pomysł spartaczyć. Też jestem za mundurkami, ale właśnie takimi z prawdziwego zdarzenia, a niepseudomundurkami. Ogólnie chyba wszystko co napisałaś przydałoby się u nas. Przy wielu podpunktach kiwałam głową do monitora :P. Moją uwagę zwrócił między innymi ten o wszechobecnych toaletach. Ich brak jest dla mnie strasznie wkurzający. Nie wiem czy niektórzy zapominają, że ludzie mają jeszcze potrzeby fizjologiczne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do tego, że ludzie nie śmierdzą to powiem tylko, że większość azjatów po prostu ma takie genetyczne skłonności.. a w skrócie posiadają taki allel AA (My w większości mamy ten śmierdzący G) który powoduje, że wydzielany przez nich pot nie śmierdzi (serio). Można o tym poczytać trochę w necie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, napisałam przecież, że mają fajny gen :)

      Usuń
  5. A mi się najbardziej podoba punkt 1. Myślę, że gdyby on się przeniósł na tereny polskie to by wszyscy byli tu jacyś tacy bardziej szczęśliwi? Swego czasu bardzo dużo podróżowałam autobusami-pociągami. Raz jednej babie przez DWIE GODZINY gęba się nie zamykała - dzwoniła chyba do 5 różnych osób i za każdym razem opowiadała tą samą historię, w taki sam sposób. Obok dziad z wąsem zdejmuje buty, wyciąga syry i otwiera piwko. I tak prawie za każdym razem. Raz odważyłam się pewnemu chłopakowi zwrócić uwagę, że niekoniecznie chcę słuchać tej muzyki co on (jakiś hardkorowy black metal), na co on odwrócił się, a jego twarz do połowy była zasłonięta szalikiem, a druga połowa pokryta bliznami - jedna miała jeszcze założone szwy. Wtedy pomyślałam, że jak tylko wyjdę z autobusu i on wyjdzie za mną to zginę. Na szczęście nic się nie stało, ale od tamtej pory mam blokadę w zwracaniu komuś uwagi. Ale chyba powinniśmy sobie nawzajem zwracać uwagę, no bo serio - może ktoś nie wie, że przeszkadza?

    OdpowiedzUsuń
  6. Japonia to dla mnie magiczny kraj, pełen niespodzianek. Obcy ale tak warty poznania

    OdpowiedzUsuń
  7. zupełnie inny świat, ale chyba warto chociaż przez moment się tam znaleźć ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy wpis! Aż sama chciałabym teraz pojechać do Japonii i sprawdzić, czy zgodziłabym się z Tobą. Bardzo urocze są te wszystkie ozdoby w Japonii, uwielbiam takie rzeczy! Masz rację, co do "śmierdzących autobusów", ostatnio nie mogę wytrzymać w drodze na uczelnię w autobusie - ludzie się nie myją i to jest po prostu s t r a s z n e. Chciałabym, aby w Polsce były właśnie takie uporządkowane i bardziej schludne lumpeksy - czasem można trafić na perełkę, ale naprawdę, jakość tych sklepów pozostawia wiele do życzenia. Komunikaty nadawane przez głośniki są takie słodkie, szczególnie do dzieci, jakoś mnie to ujęło :) Słyszałam o toaletach, podobno mają wiele różnych funkcji, szczególnie w hotelach, można się pogubić, który guzik jest do czego :)
    Boże, chcę taki Game Centrum w Polsce! :) Świetna sprawa :)
    Japonia to ciekawy kraj, może kiedyś uda mi się tam wybrać. Pozdrawiam, Gaba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W hotelach, ale i domach, muzeach, restauracjach i na niektórych dworcach czy przystankach metra - wszędzie są washlety z milionem guziczków. ;)

      Usuń
  9. Zajrzałam tutaj z FB grupy Blogowanie i marketing dla kreatywnych kobiet i bardzo podoba mi się tematyka. Japonia fascynuje mnie od zawsze: jedzenie, filmy, anime, zachowanie, fakt, że kiedys mieszkało tam najwięcej ludzi w wieku ponad 100 lat. I w każdym kraju w którym byłam coś mnie denerwowało, ludzka rzecz :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tego wszystkiego co wymieniłaś w swoim artykule, to najbardziej chciałabym przenieść kulturalnych i nieśmierdzących ludzi:). Świetny artykuł, przeczytałam go z dużym zainteresowaniem. Jednak bardzo mało wiem o takich egzotycznych krajach jak np. Japonia. A ja zapraszam dzisiaj do przeczytania czemu w końcu zdecydowałam się na Disqus oraz na Linkowe Party u Lifestylerki. To świetna okazja, żeby zaprezentować swojego bloga, przeczytać ciekawe artykuły oraz poznać świetne osoby. Serdecznie Cie zapraszam:).

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że byłoby super, gdyby choć cześć z tych rzeczy udało się zaszczepić na polskim gruncie. Zwłaszcza jedynkę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawno temu czytałam świetną książkę "Bezsenność w Tokio" i od tamtej pory marzy mi się wyjazd do Japonii. Zazdroszczę i będę zaglądać od czasu do czasu po newsy i podkręcanie marzenia :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania! <3 (Maniacy gramatyczni, reklamy, czytanie bez zrozumienia i hejty nie są mile widziane. :)