Jak poznałaś Japończyka?

14:19 by
Nagano
Dostałam od Was sporo pytań o to jak poznać Japończyka, czy też jak ja poznałam mojego Lubego. Miałam plan kiedyś o tym opowiedzieć – w weselszych okolicznościach. Jednak to co mnie dzisiaj zmotywowało do napisania jest smutne. Zmarł bowiem mój pan promotor, który po części spowodował to, że ja i Luby jesteśmy razem. 

Jak to się stało, że się poznaliśmy?

Moje pierwsze zajęcia na pierwszym roku socjologii miały być z dr Marciniakiem. Niby byłam już weteranką jeśli chodzi o studiowanie (licencjat na innych studiach za mną), ale jako że wszyscy mnie Nim straszyli, miałam obawy. Szybko okazało się, że niepotrzebnie. Pan doktor lubił sarkazm, lubił być wredny i złośliwy – czyli od razu Go polubiłam. I nie tylko ja. :)

Tak się składa, że gdzie było można wciskałam się z tematem dotyczącym Japonii – czy to kazali nam przygotować referat, esej czy coś tam. I tu też tak było. Pan doktor prowadził m.in. zajęcia o popkulturze. Taki projekt specjalny. Na zaliczenie było trzeba m.in. napisać krótki esej i pokazać, że na podstawie jakiegoś wytworu kultury można wyjaśnić zjawisko społeczne. Oczywiście, że napisałam o Japonii. Moja praca miała tytuł „Dlaczego w Kraju Kwitnącej Wiśni brakuje Wiśni?” :). Opierałam się na 2 albo 3 serialach japońskich i pokazywałam, że przedstawione tam sytuacje mają duży wpływ na spadek liczby urodzin w Japonii.

Dostałam dwie 5 do USOSa – jedna była „normalna”, a jedna wpisana jako zaliczenie warunkowe. Oczywiście się ucieszyłam, ale niekoniecznie z „warunku”, więc napisałam maila do dra Marciniaka. Okazało się, że postanowił w ten żartobliwy sposób nawiązać ze mną kontakt i zaprosić na rozmowę. Chodziło o badania nad społecznością Japończyków, która wówczas funkcjonowała w Toruniu (z racji różnych japońskich firm działających wtedy w Łysomicach).

Nie przedłużając opowieści… oczywiście zapisałam się też na Jego seminarium licencjackie i na jednym ze spotkań doktor mówi:

M: to co Weronika? Opowiemy reszcie [seminarium] o badaniach? (to był też temat mojego licencjatu)

W: czemu nie ;)

Reakcja seminarium była taka, że komuś się przypomniało, że przecież studiuje u nas Japończyk, który ma podobny temat. Ktoś inny pamiętał nazwisko (dzięki Mikołaj ;), a pan doktor zlecił:

M: No to pani Weroniko zadanie dla pani: uwiedzie pani pana Japończyka i nawiąże współpracę.

:) 

Odnalazłam Lubego na Facebooku, napisałam i jakieś dwa tygodnie później (też po seminarium) spotkaliśmy się po raz pierwszy (w instytucie socjologii). Ok, nie tak dokładnie po raz pierwszy, bo tak się składa, że wpadaliśmy na siebie parę razy wcześniej, np. wtedy gdy Luby o mały włos przejechał mnie na rowerze. (Lubię myśleć, że to przeznaczenie.)  A   w sumie minąć musiał jeszcze mniej więcej rok.  :-)

W każdym razie,  gdyby nie dr Marciniak, może nie poznałabym Lubego, może nie byłabym w Japonii i może nie byłoby tego bloga.


PS Artykuły, które ostatnio wstawiałam w „cyklu akademickim” też powstały na potrzeby pracy pisanej pod okiem dra M.






Lubisz to?
all rights reserved :) ®

14 komentarzy:

  1. Historia trochę jak z książki hoho. Szczerze mówiąc też byłam ciekawa jak poznałaś swojego Japończyka :), a tu tajemnica się wyjaśniła - uwiedzenie w imię nauki :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta historia mogłaby być faktycznie opisana na wiele stron, bo od poznania minęło jeszcze sporo czasu zanim oboje przejrzeliśmy na oczy! :)

      Usuń
  2. Niesamowicie czytało mi się Twój post, ponieważ: 1. też miałam zajęcia z dr Marciniakiem, 2. wczoraj właśnie dowiedziałam się, że zmarł, 3. na studiach kulturoznawczych zajmowałam się głównie "japońskimi sprawami" - kołem naukowym i konferencjami. - Trochę się czułam jakby czytała o sobie, aczkolwiek mój luby, również poznany na studiach, Japończykiem nie jest :) Ale to też było przeznaczenie - w sobotę ślub! :D Pozdrowiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo to podobnie! :) Ślub! Gratulacje! Wszystkiego najlepszego!

      PS czy to nie to koło naukowe, które zawiesiło działalność akurat wtedy jak się chciałam do niego zapisać...? :D

      Usuń
    2. Dziękuję! :) To było (głęboki wdech): Międzywydziałowe Koło Naukowe Kultury i Języka Japońskiego Wafu. Czy coś Ci to mówi? Może chodziło o jakieś inne ? W takim razie może o mały włos się poznałyśmy? :) Daj znać! Pozdrawiam ciepło! ;)

      Usuń
    3. Tak, nazwa brzmi znajomo :D

      Usuń
  3. Nic tak bardzo nie łączy, jak wspólna nauka :)
    Przeznaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo lubię takie historie :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Historia pasji i miłości. Bardzo POZYTYWNIE :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też uważam, że to przeznaczenie!

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania! <3 (Maniacy gramatyczni, reklamy, czytanie bez zrozumienia i hejty nie są mile widziane. :)